Dariusz Cieślak

Po­lity­ka nie może obejść się bez ja­kiejś pod­sta­wy moralnej

KKB_1469.view

Blisko rok rządów Prawa i Sprawiedliwości za nami. Przez ten czas bardzo dużo słyszeliśmy o trybunale konstytucyjnym, sporo o podatku bankowym, 500+, aborcji czy in vitro. Niestety żaden z tych tematów w żaden sposób nie przekłada się na poziom życia przeciętnego Kowalskiego. No może w pewnym stopniu poza 500+, którego realizacja w dużej mierze i tak spoczęła na barkach niezawodnych samorządowców.

Niezawodnych dlatego, że od dłuższego czasu ogarnia mnie nieodparte wrażenie, że to właśnie samorząd terytorialny w rzeczywistości pobudza społeczny i gospodarczy rozwój Polski. Władze centralne zajmują się polityką, a samorządowcy pracą nad rozwojem swoich gmin. Dlatego w zaciszach ministerialnych gabinetów powinno się dzisiaj dyskutować nie o tym, jak zastąpić skutecznie zarządzających małymi ojczyznami wójtów, burmistrzów i prezydentów aparatczykami partyjnym, ale jak wesprzeć działalność prowadzonych przez nich jednostek.

Otwarta dyskusja nad stanem polskiego samorządu rozpoczęła się na przełomie lat 2014/2015. Niestety zaraz po wyborach zapomniano o tym temacie i skupiono się na bezpardonowej walce politycznej w której samorząd stał się tylko – przynajmniej w moim odczuciu – jednym z celów do zdobycia. Błąd!

Dobrze funkcjonujący i rozwijający się samorząd terytorialny to gwarancja dalszego, systematycznego rozwoju Polski. W krajach wysoko rozwiniętych coraz więcej decyzji dotyczących regionów podejmowanych jest właśnie przez władze samorządowe. Proces zwiększania kompetencji samorządów nazywany jest dzisiaj „terytorializacją polityki rozwoju”. Ale z wyraźnym zaznaczeniem, że wraz ze wzrostem kompetencji, wzrastać muszą dochody samorządów.

Póki co, w tej kadencji Sejmu mamy tylko jeden akcent samorządowy. Jest nim zapowiadana przez Klub PSL ustawa o sołtysach. Większa podmiotowość dla sołtysów, możliwość posiadania własnego konta, wzmocnienie rad sołeckich, stałe uposażenie czy ubezpieczenie, które będzie się liczyć do emerytury – to propozycję, które wpłynęłyby pozytywnie na działalność tego najniższego stopnia samorządy terytorialnego.

Strońmy szczególnie od przykładu węgierskiego. Tamtejszy samorząd borykał się z bolączką polegającą na dużej ilości zadań scedowanych przez szczebel centralny i niewielką sumą pieniędzy przeznaczonych na ich realizację. Rząd premiera Viktora Orbana zamiast dofinansować samorządy, odebrał im wiele zadań publicznych, które znów przekazane zostały administracji centralnej. Taka ścieżka ponownej centralizacji jest z perspektywy obywateli niebezpieczna. Uderzy to bezpośrednio w funkcjonowanie samorządów jako reprezentantów społeczności lokalnych, ale i w rozwój całego kraju.

Dlatego postanowiłem, że swoje samorządowe obserwacje będę od dzisiaj systematycznie opisywał i publikował na blogu. Będę pisał o największych, przynajmniej moim zdaniem, bolączkach samorządu. Kto wie, może kiedyś, gdy zakończy się wojna polsko-polska, a samorząd przestanie być polem partyjnej wojny, ktoś wykorzysta te moje przemyślenia albo chociaż weźmie sobie do serca tytuł notki „Czas pomyśleć o samorządzie. Poważnie pomyśleć”.

fot. Krzysztof Białoskórski

skate-board-1272055_1280

„Takie będą Rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie” – pisał przed laty Andrzej Frycz Modrzewski. Słowa choć stare, nadal są aktualne. To przecież od dzisiejszej młodzieży zależy, jak będzie wyglądała Polska, ale także nasza gmina, nasze wsie, nasze rodziny. Im lepiej ukształtujemy młodych ludzi, tym bezpieczniej będziemy mogli spoglądać w przyszłość.

Wychowywanie młodzieży, kształtowanie odpowiednich postaw, wartości, ale także ich systematyczny rozwój to najlepsza inwestycja. Nasza młodzież jest zdolna, ambitna, coraz lepiej wykształcona i wierząca w swoje możliwości. Aby wykorzystać potencjał młodych musimy pomóc im w systematycznym rozwoju i przekonać, że swój potencjał mogą wykorzystać tutaj – w naszej gminie, w środowisku wiejskim.

Nie wystarczą jednak słowa, potrzebne jest konkretne działanie i atrakcyjna oferta, która upewni ich w przekonaniu – tutaj jest moje miejsce. Mamy Gminny Ośrodek Kultury, Gminną Bibliotekę, od kilku miesięcy Gminny Klub Sportowy. Te jednostki przyciągają młodzież, ale nie wystarczają. Bo młodzi dziś chcą, potrzebują więcej. Miejsc do rozwoju swoich talentów, pasji, wzajemnych relacji, gdzie kiełkować będą pomysły i przyjaźnie.

Forum na Rzecz Młodych to inicjatywa skierowana do wszystkich mieszkańców naszej gminy. Porozmawiajmy wspólnie o naszych dzieciach, wnukach, o naszej młodzieży. Porozmawiajmy wspólnie o przyszłości.

Więcej szczegółów o forum będzie można znaleźć wkrótce na stronie internetowej naszej biblioteki www.biblioteka.gminasedziejowice.eu.

W piątek Dziennik Łódzki otworzył plebiscyt „Człowiek Roku 2015 Powiatu Łaskiego”. Ku mojemu małemu zaskoczeniu, znalazłem się w gronie osób nominowanych do tej nagrody.

Oczywiście nominacja jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem, ale wiem doskonale, że nie byłoby mnie w tym gronie, gdyby nie Wy – moi Przyjaciele, Znajomi i Koledzy. Wszystkie inicjatywy, które podejmuje, wszystkie działania i pomysły realizuje dla ludzi i – co najważniejsze – z ludźmi.

Dlatego myślę, że jest to odpowiedni moment, żeby podziękować za dotychczasową współpracę wszystkim: Wójtowi i Radnym Rady Gminy, Sołtysom, Pracownikom gminnych jednostek organizacyjnych, Wolontariuszom Szlachetnej Paczki, Zarządowi Gminnego Klubu Sportowego, Kolegom i Koleżankom z Polskiego Stronnictwa Ludowego, Sołtysowi, Radzie Sołeckiej i mieszkańcom Lichawy, a także wszystkim innym z którymi miałem przyjemność współpracować przez ostatnie lata – ta nominacja jest efektem naszej WSPÓLNEJ PRACY.

Jeśli uważacie, że droga, którą kroczę idzie we właściwym kierunku i popieracie moją działalność – zachęcam do głosowania w plebiscycie:


http://www.dzienniklodzki.pl/plebiscyt/karta/dariusz-cieslak,32245,1513317,t,id,kid.html

Aby zagłosować za pomocą telefonu, wyślij SMS o treści: CLA.1 na numer 72355 (koszt 2,46 zł z VAT) lub oddaj głos za pomocą facebooka (link powyżej) lub portalu Dziennika Łódzkiego (link powyżej).

money-256306_1920

Prezes Rady Ministrów, Pani Beata Szydło przedstawiła Sejmowi Rzeczypospolitej Polskiej swoje expose. Po nim, mieliśmy kilkugodzinną debatę i późnym wieczorem głosami posłów Prawa i Sprawiedliwości rząd otrzymał wotum zaufania.

Posłuchałem, zarówno samego expose, jak i niektórych wystąpień w trakcie debaty. I tak…

Poseł Schetyna rozpaczał, że polityce zagranicznej Premier poświeciła w swoim wystąpieniu tylko minutę. Za chwilę stawkę podbił poseł Siemoniak mówiąc, że jest jeszcze w gorszej sytuacji, ponieważ o sprawach obrony narodowej było tylko jedno zdanie. Nikt jednak nie zauważył, że najgorzej w expose potraktowano samorządy. Ani minuty, ani zdania, ani słowa. I trochę to smutne, bo to tak naprawdę tutaj zaczyna się Polska, a to właśnie samorządów będzie dotyczyć realizacja kilku najważniejszych obietnic wyborczych, powtórzonych wczoraj z mównicy sejmowej. I nie chodzi o to, czy obietnice są dobre, czy złe, słuszne czy nie słuszne, pomogą czy zaszkodzą. Chodzi o proste rachunki. Rachunki, które będzie trzeba płacić w związku z realizacją tych obietnic.

Kto zapłaci za 500 złotych na jedno dziecko? Kto za cofnięcie obowiązku szkolnego dla 6-latków i likwidację gimnazjów? Te działania będą generować ogromne koszty. Jeśli ktoś mówi, że nie będą, to albo nie zna polskiego prawa albo jest zwyczajnym kłamcą. Budżet państwa nie jest z gumy. I tak sobie pomyślałem, że tradycyjnie, jak zabraknie kasy w budżecie Państwa, to pewnie poszuka się jej w budżecie samorządów. Nic z tego. Kasy samorządów też dalekie są od bogatych.

Już dzisiaj dokładamy do wielu zadań narzuconych przez władze centralne, które niewiele myśląc najpierw obiecują, później spychają do realizacji właśnie przez samorządy, a na koniec wypinają pierś do medali. Zresztą kolejnych wydatków już nie damy rady udźwignąć. Mamy swoje zadania, mamy zobowiązania wobec lokalnych społeczności. Chcemy modernizować drogi i wodociągi, budować sieci kanalizacyjne, należycie dbać o ochronę zdrowia, edukację, kulturę czy sport w naszych gminach. Mam nadzieję, że jeśli politycy z Warszawy za chwilę postarają nam wepchnąć swoje kosztowne obiecanki do realizacji, samorządowcy jednym głosem powiedzą:

– dziękujemy. My, Państwa rachunków nie przyjmujemy…

krajowka(1)

Od kilku dni w lokalnych mediach  pojawiają się materiały dotyczące narastającego konfliktu na linii Samorządy – Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Kością niezgody są w tym przypadku są odcinki dróg krajowych, które według dyrekcji GDDKiA straciły status „krajówek” po tym jak oddano trasę S-8.

Drogowcy twierdzą, że należą one teraz do gmin, przez których teren przebiegają odcinki drogi krajowej. Samorządowcy natomiast są (delikatnie mówiąc) innego zdania. Trafnie odbijają piłeczkę przypominając, że droga ekspresowa S-8 nie leży w ciągu drogi krajowej 12/14, a tym samym nie może mieć tu zastosowania ustawa o drogach publicznych.

Całe szczęście gminy Sędziejowice polega na tym, że – przynajmniej tym razem – nie otrzymaliśmy od GDDKiA takiego „prezentu” w postaci „kukułczego jaja” jak choćby gmina Łask, ale to nie oznacza, że w przyszłości i nas nie spotka taki… cholernie nie sprawiedliwy los. Trudno więc obojętnie przejść obok tej sytuacji

Samorządy słusznie nie zamierzają się ugiąć przed nakazami przejęcia drogi krajowej 12/14. Przedstawiciele okolicznych miast, gmin i powiatów mówią o tym jednym, ale bardzo stanowczym głosem, wymieniając przy tym solidne argumenty:

  • Droga o której mowa spełnia przesłanki ustawowe drogi o kategorii wojewódzkiej, „krajówka” nie wpisuje się w definicję drogi gminnej, do której zalicza się drogi o znaczeniu lokalnym niezaliczone do innych kategorii, stanowiące uzupełniającą sieć dróg służących miejscowym potrzebom.
  • Gminy nie mają w swoich budżetach środków niezbędnych do udźwignięcia tak poważnych zadań związanych z zapewnieniem m.in. zimowego utrzymania, wykaszaniem czy oświetleniem. (Np. gmina Drużbice, ma niecałe 17 milionów budżetu gminnego i z tego około 1 miliona musiałby wydać na utrzymanie tej drogi. Gdzie miejsce na inwestycje i bieżące utrzymanie?)

Takie podrzucanie samorządom zadań, jest kolejnym dowodem na to co wielokrotnie w sowich wypowiedziach podkreślał ś.p. Prof. Michał Kulesza, jeden z twórców polskiego samorządu – „rząd silnie angażuje się w decentralizację tylko wtedy, gdy prowadzi do pomniejszenia deficytu budżetu państwa.”

Na samorządy systematycznie nakłada się dodatkowe zadania. Tak trudne i obciążające budżety, jak choćby te wskazane w ustawie o drogach publicznych (przejmowanie dróg). Władza centralna nie powinna jednak zapominać, że są również ogólne normy prawne zapisane w konstytucji, ustawach, aktach wykonawczych, które mówią, że nie wolno nakładać na samorządy zadań bez środków publicznych…

Jeśli ta bezmyślna praktyka nie zostanie przerwana to będziemy mogli mówić już nie tylko o niechcianych drogach czy zadaniach ale i niechcianych samorządach, które prędzej czy później pogrążą zadania „dorzucane” przez władze centralne bez dodatkowego finansowania.

W piątek 28 marca Rada Gminy Sędziejowice podjęła (moim zdaniem) bardzo słuszną decyzję o wyodrębnię w budżecie gminy Sędziejowice na 2015 rok Funduszu Sołeckiego.

Głosowanie w tej sprawie poprzedziła bardzo gorąco debata, w której usłyszeliśmy wiele argumentów „za” i „przeciw” funduszowi. Ostatecznie Rada stosunkiem głosów 9 do 5 zaakceptowała wyodrębnienie funduszu.

Teraz, przed nami czas przygotowania do mądrego przeznaczenia tych pieniędzy. Wykorzystajmy doświadczenia z poprzednich lat, zarówno te dobre, jak i te, które powinny być dla nas pewnego rodzaju przestrogą. Nie zapominajmy też, że nowelizacja ustawy o funduszu sołeckim, podpisana nie tak dawno przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego na terenie naszego powiatu, wprowadza również możliwość łączenia funduszy, czyli realizowania partnerskich projektów przez kilka sołectw.

Wspólnie, wykonajmy to zadanie należycie, tak, by gmina Sędziejowice w 2016 roku mogła cieszyć się z tego maksymalnego, 40% zwrotu z Budżetu Państwa.

Zachęcam już teraz do zapoznawania się z informacjami dotyczącym funkcjonowania funduszu, mądrego i rozsądnego przeanalizować zadań, które dane sołectwo chciałoby zrealizować w ramach funduszu.

Do 31 lipca Wójt Gminy Sędziejowice przekaże Sołtysom informacja o wysokości środków przysługujących na dane sołectwo, a do 30 września zebrania wiejskie muszą uchwalić wnioski zawierające listy zadań do realizacji w ramach funduszu sołeckiego, wraz z oszacowaniem kosztów i uzasadnieniem oraz przekazać wniosek wójtowi.

Więcej o mechanizmie funduszu sołeckiego oraz jego prawidłowej realizacji na stronach internetowych:


http://funduszesoleckie.pl/


http://www.funduszesoleckie.eu/

O możliwości obniżenia opłaty za odpady posegregowane z początkiem 2014 roku mówiło się już od dłuższego czasu. Na sesji 30 grudnia 2013 r. radni podjęli uchwałę o obniżenie stawki na 6 zł. Bez zmian pozostaje opłata za wywóz śmieci nieposegregowanych (12 złotych). Nowa stawka obowiązywać będzie od 1 lutego 2014 r. 

Po pierwszych miesiącach funkcjonowania nowego systemu gospodarowania odpadami wiele gmin dostosowuje stawki opłat do realnych kosztów – ci, którzy na początku dali się ponieść fantazji i uchwalali ceny zaskakująco niskie, zmuszeni się do podnoszenia stawek, inni – tak jak my, obniżają opłaty w miarę posiadanych możliwości.

W miarę upływu czasu, pojawił się jednak inny problem, który w dłuższej perspektywie czasowej, może poważnie zachwiać finansami gmin, mówię tutaj o – WINDYKACJA OPŁAT.

Zgodnie z ustawą „śmieciową”, gmina ma obowiązek podjęcia czynności zmierzających do windykacji należności od właścicieli, którzy uchylają się z opłatami za odpady.

Problem w tym, że samorządy nie posiadają ani odpowiednich organów windykacyjnych, ani pełnych uprawnień pozwalających na poprowadzenia skutecznej egzekucji. Wójtowie jako organy egzekucyjne nie mają możliwości korzystania z pomocy urzędów skarbowych, mimo że urzędy skarbowe posiadają więcej narzędzi służących egzekucji. Przykładem może tu być posiadanie informacji w zakresie kont bankowych podatników.

Nie wspominając już o tym, że jest do dla nich kolejny wydatek, podarowany niejako w prezencie od ustawodawcy. A im mniej opłat gmina zbierze, tym gorzej, bo różnicę będzie musiała dopłacić z własnego budżetu. Tym bardziej, że skala tego problemu może się bardzo łatwo i szybko piętrzyć.

Jedyna nadzieja w ustawodawcy, że prędzej czy później zrozumie absurd tej części aktu prawnego i zapisy o windykacji opłat dostosuje do realnych możliwości…

 

Radni Rady Gminy Sędziejowice zdecydowali jednomyślnie o konieczności opracowania i wdrażania Planu Gospodarki Niskoemisyjnej na terenie gminy Sędziejowice.

Podjęta na ostatniej sesji uchwała intencyjna będzie dołączona do wniosku składanego do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie o dofinansowanie przedsięwzięcia pn. „Ochrona środowiska naturalnego gminy Sędziejowice poprzez opracowanie Planu Gospodarki Niskoemisyjnej” w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.

W przypadku pozytywnej oceny wniosku, gmina będzie mogła liczyć na dofinansowanie 85% wydatków kwalifikowanych.

Celem projektu będzie wsparcie działań na rzecz realizacji pakietu klimatyczno-energetycznego do roku 2020, tj.:

- reedukacji emisji gazów cieplarnianych,

- zwiększenia udziału energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych,

- reedukacji zużycia energii finalnej (poprzez podniesienie efektywności energetycznej),

- poprawy jakości powietrza na obszarach, na których odnotowano pogorszenie jakości poziomu dopuszczalnych stężeń w powietrzu.

Dzisiaj w trakcie posiedzenia Komisji Socjalnej Rady Gminy Sędziejowice pozytywnie zaopiniowaliśmy „Program współpracy Gminy Sędziejowice z organizacjami pozarządowymi na 2014 rok”.

Sam projekt nie budził większych emocji, podobnie zresztą jak jego konsultacje. Prawdopodobnie dlatego, że trzeci sektor w gminie Sędziejowice przez wiele lat oparty był jedynie na jednostkach Ochotniczych Straży Pożarnych. W ostatnim czasie, przy okazji organizacji 150-lecia Powstania Styczniowego bardzo uaktywniło się Towarzystwo Społeczno-Kulturalne i chwała jego członkom za to! Oby był to początek stałej obecności tego stowarzyszenia w życiu publicznym naszej gminy. Im więcej organizacji pozarządowych, tym lepszy monitoring działalności władz samorządowych, a co za tym i lepsza praca wójta, radnych czy sołtysów.

Na realizację zadań programowych zabezpieczone zostanie 28.000 złotych, do pozyskania przez stowarzyszenia w formie konkursu oraz w trybie pozakonkursowym. Konkursy na realizację zadań publicznych będą ogłaszane nie wcześniej niż po uchwaleniu przez Radę budżetu gminy na 2014 rok. Informacja o konkursach podawana będzie do wiadomości m.in. na stronie internetowej gminy, Biuletynie Informacji Publicznej oraz tablicach ogłoszeń urzędu gminy.

Gorąco zachęcam wszystkie organizacje pozarządowe do wnioskowania o te pieniądze, które ożywić mogą nie tylko potencjał drzemiący w Waszych organizacjach, ale i w całej naszej gminie!

Projekt programu współpracy na 2014 rok 

Poseł Przemysław Wipler porządnie zaszalał wtorek 29 października. W rezultacie wdał się w szarpaninę z dwójką policjantów i wylądował w izbie wytrzeźwień, komisariacie policji, a na zakończenie również w szpitalu. Około godziny 8 rano miał jeszcze 1,4 promila. I to są póki co jedyne fakty jakimi dysponujemy.

Co ciekawe, około godzin 8 rano na twitterze nie dało się nie zwrócić uwagi na hurtowo dodawane przez Pana Posła wpisy, mówiące o tym, że padł ofiarą policji, został pobity i pozbawiony telefonu…

Przy okazji, pozwolił sobie również zrobić żenujące zdjęcia, które z miejsca stały się hitem internetu.

Pomimo sporej ilości promilów nie miał natomiast żadnego problemu ze zwołaniem specjalnej konferencji prasowej – na której to całą winą za nocne zajście obwinił funkcjonariuszy policji.

Pomijam już fakt, że jego zeznania z każdą kolejną wypowiedzią medialną ulegały zmianom. I to, że w jego wersję nie wierzą nawet – przychylne posłowi – media prawicowe.

Sprawą zajmie się teraz prokuratora i mam nadzieję, że bardzo szybko uda się ustalić, która wersja jest prawdziwa – jeżeli ta serwowana przez policjantów to moim zdaniem powinien być to koniec politycznej kariery posła. Nic nie usprawiedliwia ataku na funkcjonariusza policji, a zwoływanie po wszystkim dementującej konferencji byłoby w takiej sytuacji oznaką braku jakichkolwiek zasad moralnych.


  • RSS
  • Newsletter
  • Twitter
  • Facebook
  • GoldenLine
  • LinkedIn
  • Nasza Klasa